Chiny

Biały, ziarnisty piasek, inkrustowany pastelowymi formami muszelek oraz drobnymi kamyczkami. Delikatna, oziębła bryza, niosąca słonawą woń wody. Mruczące, ciche fale, subtelnie muskające brzeg, pieniące się żywo, przychodzące oraz wycofujące się w swym własnym rytmie. Mroczne, błękitno zielonkawe wody o słonawym smaku. Oraz złociste słońce, wiszące na bezchmurnym, błękitnym niebie - oto pejzaż Bałtyku, narodowego wręcz morza. I jednocześnie jednego z najpopularniejszych celów wakacyjnych wyjazdów. Może cudzoziemskie plaże są piękniejsze, odległe, nowe wody czystsze, aura w odległych państwach lepsza, słońce mocniejsze - może, może, może… Morza są gigantyczne, głębokie oraz słone, i to jedyne pewne zjawiska. Czy Bałtyk zasługuje zatem na ten tytuł? Jest dosyć krótki, niewielki i właściwie słodki. Pomimo tego zostaje morzem, w dodatku jednym z najbardziej skażonych na świecie. To druga, ciemniejsza kwestia kwitnącej u jego brzegów turystyki, gwałtownie i bez inspekcji rozwijających się nadbrzeżnych miast oraz samego miejsca.

Długie weekendy to fantastyczne rozwiązanie - przecież jeśli sprawnie do tego podejdziemy, możliwe, że będziemy mieli np. 6 dni wolnego. Oczywiście zbyt długie weekendy nie są dobre, nie mogą być również być zbyt - ciągle Polacy są narodem na dorobku, ale z pewnością wolne każdemu pracownikowi się należy. Jednak nikt nie powiedział, iż musimy koniecznie siedzieć w dłuższy weekend we własnym domu, ogrodzie albo na działce. To takie schematyczne... Dużo lepszym pomysłem jest wycieczka zagraniczna. Chociażby wycieczka do Budapesztu, Kopenhagi albo Florencji.